|
Duży popyt na bony skarbowe |
|
Piątek, 20 Marzec 2009 19:17 |
|
Duży popyt na bony skarbowe tylko w części można wytłumaczyć oczekiwaniami na obniżki stóp procentowych. Rynek kształtują w tej chwili działania NBP i arbitraż pomiędzy rynkiem instrumentów pochodnych, a rynkiem cash. Za dużym popytem na bony skarbowe kryje się nowa strategia NBP, który sukcesywnie ogranicza podaż jednotygodniowych bonów pieniężnych. Nadpłynność sektora to w tej chwili około 23 mld złotych. Operacje otwartego rynku na kwoty 13/14 mld pozostawiają więc w systemie dużą nadwyżkę w wysokości 8/9 mld złotych. Z uwagi na konieczność utrzymywania rezerwy obowiązkowej banki muszą lokować nadwyżki na rynku, a ponieważ cały rynek jest nadpłynny to jedyną stroną transakcji pozostaje NBP. Ceną jest jednak stawka po której zawiera się transakcje z Bankiem Centralnym.
Stawka depozytowa to tylko 2.5% podczas gdy operacje otwartego rynku to 4.05% (w bazie act/365), a średnie oprocentowanie 26 tygodniowych bonów skarbowych na ostatnim przetargu to 4.35% i 52 tygodniowych 4.82%. Popyt na bony jest więc naturalną chęcią maksymalizacji zysku przy podejmowaniu minimalnego ryzyka i zachowaniu płynności (bony można zastawić w NBP pod pożyczkę co już samo w sobie pozwala zrealizować wolny od ryzyka zysk). Ta część tłumaczy popyt na bony pochodzący z krajowych instytucji. Nie tłumaczy jednak popytu na bony ze strony szeroko rozumianych banków londyńskich. Żeby zrozumieć naturę tego popytu trzeba wyjść od skrajnej nierównowagi na polskim rynku FX SWAP i BASIS SWAP. Polskie banki stanęły przed trudnym przedsięwzięciem finansowania portfeli kredytów denominowanych z walutach obcych, a wiec głównie w CHF i EUR. W normalnej sytuacji środki pochodziły z rynku międzybankowego, albo od banków matek. Dodatkowo nagminne było skracanie zapadalności transakcji finansujących portfel kredytów co przy rosnącej krzywej dochodowości powodowało maksymalizacje zysku. Ma to jednak swoje wady w przypadku kłopotów z finansowaniem. Wtedy płynność nie ma ceny i tak też obecnie na rynku polskim. Instrumenty przedstawione do dyspozycji przez NBP są w tej chwili niewystarczające. Strategia promowania kredytów złotowych i w ten sposób wzmacniania oddziaływania polityki monetarnej na gospodarkę jest chybiona w sytuacji, gdy banki środki pozyskiwane z depozytów złotowych wykorzystują na pozyskiwanie walut. W transakcjach swap pozyskanie walut jest w tej chwili bardzo drogie. Przykładowo w transakcji rocznego BASIS SWAPA Bank musi oddać PLN po stopie 3M WIBOR -200 pkt aby pozyskać EUR po stopie LIBOR 3M. Złotówki bank oddaje wiec po stopie około 2.26%.... Nie dziwią w tej sytuacji prognozy J. Pruskiego prezesa PKO BP zakładające 2-3 mld złotych zagregowanej straty w sektorze bankowym w 2009 roku. Wysokie marże na kredytach walutowych też są funkcją kosztu pozyskania kapitału. W tej chwili NBP wspiera rynek w transakcjach FX SWAP o tygodniowym terminie zapadalności. Ponadto stawką złotową przyjętą do kalkulacji jest stopa depozytowa czyli 2.5%. Inwestorzy z Londynu szybko zorientowali się gdzie należy wyznaczyć koszt finansowania dla polskich banków, a pozyskane tanio złotówki inwestują w bony skarbowe realizując ponad 200 punktów bazowych zysku bez ryzyka. Błażej Wajszczuk
|