| Kilka uwag o kryterium inflacyjnym |
| Wtorek, 07 Kwiecień 2009 07:26 | |||||
|
Wielki Kryzys z lat trzydziestych ubiegłego wieku zmienił świat. Dzisiejszy kryzys często porównywany z tamtym, aż tak wielkich zmian zapewne po sobie nie pozostawi. Jednak powiedzenie „nic już nie będzie tak samo jak było” i w tym przypadku wydaje się uzasadnione. Tak czy inaczej zmiany w światowej gospodarce zapewne są nieuniknione. Być może jest to więc świetna okazja aby zastanowić się nad jedną z kwestii ostatnio w Polsce podnoszonych w związku z zapowiedziami naszych władz szybkiego przystąpienia do strefy euro. Jak wiadomo aby przystąpić do tego ekskluzywnego europejskiego klubu należy spełnić kilka ściśle określonych wymogów. Chodzi oczywiście o tzw. ”kryteria z Maastricht”.
Jednym z istotnych warunków przystąpienia do strefy euro jest spełnienie przez kraj kandydujący kryterium stabilności cen. Zgodnie z unijną definicją dany kraj spełnia to kryterium gdy jego średnioroczna inflacja (liczona jako średnioroczna ruchoma, mierzona indeksem HICP- ang. Harmonised Index of Consumer Prices) nie przekracza tzw. wartości referencyjnej. Najogólniej mówiąc chodzi o to aby mieć inflację nie wyższą niż średnia arytmetyczna wyznaczona z inflacji w trzech krajach Unii Europejskiej o najniższym poziomie cen (kraje referencyjne), powiększonej o 1,5 pkt. proc. Taka interpretacja kryterium inflacyjnego nastręczała już w przeszłości pewnych problemów. Chodzi tu o przypadek Litwy w którym to kraju wystąpiła deflacja. Ostatecznie Komisja Europejska z tego powodu wykluczyła Litwę z grupy krajów referencyjnych stwarzając tym samym precedens. Przyjęto więc w praktyce, iż z grupy krajów referencyjnych wyklucza się te w których występuje deflacja. Uzasadnienie tego kroku zawarte jest w samej definicji kryterium inflacyjnego. Mówi się w nim o tym, że grupę referencyjną tworzą kraje „najlepsze pod względem stabilności cen”, a deflację trudno uznać za przypadek stabilności cen. Casus Litwy to jednak nie jedyny kłopot jaki może sprawić kryterium inflacyjne w swoim obecnym kształcie. Zacznijmy od sytuacji która wydaje się najbliższa wspomnianej deflacji. Co zrobić w przypadku gdy dany kraj osiągnął stabilność cen na poziomie zerowym lub bardzo bliskim temu poziomowi ? Pytanie to może wkrótce zyskać na aktualności. Z dostępnych informacji wynika, iż Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska rozpatrują takie przypadki indywidualnie. Oznacza to nie mniej ni więcej jak tylko to, że brak jest jasno zdefiniowanych procedur postępowania. Rodzić to może obawy o arbitralność podejmowanej decyzji, co można uznać za słabość dotychczasowej definicji tego kryterium. Kolejny problem wynika po części z sukcesu jakim było stworzenie wspólnego europejskiego pieniądza. Pierwotnie strefę wspólnego pieniądza tworzyło jedenaście państw w większości dużych i średnich. Jednak od tego czasu przystąpiło do niej kolejne pięć państw z tego dwa z liczbą ludności mniejszą niż milion mieszkańców. Blisko 800 tysięczny Cypr i 400 tysięczna Malta. Jeśli dodamy jeszcze należący od początku do strefy euro i zamieszkały przez ok. 480 tys. mieszkańców Luksemburg to może się okazać, iż trzy kraje o najniższej inflacji liczą łącznie mniej więcej tylu mieszkańców co Warszawa. W efekcie małe gospodarki mogą utrudnić spełnienie kryterium gospodarce wielokrotnie większej. W tym przypadku wydaje się dosyć oczywiste, iż stosowanie jednakowych kryteriów wobec tak odmiennych z natury rzeczy obszarów gospodarczych rodzi poważne wątpliwości. Nie należy też zapominać o takich państwach jak San Marino i Monako, które na mocy podpisanych w 1999 i 2002 roku umów wprowadziły euro, a nie są członkami Unii Europejskiej. Jednostronną euroizację przeprowadziła również Andora. Teoretycznie państwa te mogą pewnego dnia zostać członkami Unii Europejskiej, a to oznacza, że mogą też zostać krajami referencyjnymi. Wtedy problem niedopasowania gospodarek ulegnie jeszcze zwielokrotnieniu. Kryteria z Maastricht zostały przyjęte w 1992 roku w czasie gdy nikt jeszcze nie przypuszczał, iż powstanie wspólny europejski pieniądz, a Unia Europejska wciąż była stosunkowo nielicznym i zamkniętym organizmem politycznym i gospodarczym. Słabość rozwiązań przyjętych w tamtym okresie wydaje się coraz mocniej uwidaczniać wraz ze zmianą sytuacji gospodarek europejskich.
Krzysztof Wołowicz St. analityk makroekonomiczny, Bank BPS S.A.
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |


