Kto jest tym złym i dlaczego właśnie bank?
Poniedziałek, 04 Maj 2009 07:13

Spadające stawki rynku pieniężnego, o które oparte jest oprocentowanie kredytów zmusiło w ostatnim czasie niektóre banki do prób renegocjacji umów kredytowych zawieranych z klientami. Oczywistą reakcją społeczną, widoczną też w mediach, było oburzenie i oskarżenie banków o wyzysk i wykorzystywanie swojej uprzywilejowanej pozycji względem kredytobiorcy. W powstałej dyskusji trudno jednak powstrzymać się od pytania, dlaczego te same banki, które jeszcze niedawno powszechnie chwalono za udzielanie kredytów każdemu i na wszystko, teraz są oskarżane o wyzysk.

I to nawet ze strony organów nadzoru, które uprzednio wyrażały wprawdzie obawy o udzielanie kredytów walutowych na całą wartość mieszkania, jednak nie podejmowały żadnych konkretnych decyzji, zmierzających w kierunku przerwania tej sytuacji. Tym samym banki nadal działały w kierunku maksymalizacji zysków, w obrębie obowiązujących je niezmienionych regulacji. Należy też zaznaczyć, że bank ma obowiązek maksymalizacji zysku nałożony przez swoich akcjonariuszy, w tym także tych zwykłych obywateli, którzy nie tylko brali masowo kredyty, ale też inwestowali oszczędności w akcje m.in. samych banków. Te ostatnie przynosiły im zresztą wymierne dochody. Jak więc obecnie, przy gorszej koniunkturze te same osoby mogą oskarżać bank o to, że wcześniej maksymalizował zysk, nie łamiąc zresztą obowiązujących go przepisów? Co więcej, w toku dyskusji uciekł inny niezmiernie ważny wątek. Bank nie dysponuje przecież w większości własnym kapitałem, lecz tym zdeponowanym przez klientów. Tym samym, Pan X, dokonując na kredyt zakupu mieszkania pożycza w rzeczywistości pieniądze od Pana Y, a nie od banku. Ten ostatni jest jedynie pośrednikiem w transakcji. Tym samym ważnym, jeśli nie najważniejszym obowiązkiem banku, jest zadbanie o to, aby X otrzymał w terminie zdeponowane uprzednio pieniądze. Jeśli zatem istnieje zwiększone ryzyko niespłacenia kredytu, a umowa kredytu umożliwia renegocjację jego warunków w kierunku zwiększenia wartości zabezpieczenia, co najmniej brakiem odpowiedzialności byłoby takowej klauzuli nie wykorzystać. Ewentualna niewypłacalność banku mogłaby mieć zresztą niekorzystny efekt nie tylko na depozytariuszy, ale też całej dla gospodarki. Do głównych zadań banków nie należy, bowiem wykorzystywanie klientów, lecz finansowanie działalności gospodarczej przedsiębiorstw, zarówno tych państwowych jak i prywatnych. Tym samym, silny i stabilny sektor bankowy, odpowiada za istnienie i powstawanie nowych miejsc pracy, w tym tych samych osób, które tak mocno oskarżają ostatnio banki o wyzysk. Wygląda więc na to, że czy bank jest zły czy dobry, zależy wyłącznie od koniunktury i tego czy akurat stoimy po stronie kredytobiorców czy depozytariuszy i akcjonariuszy. No chyba, że powszechną wolą społeczeństwa będzie ponownie budowanie komunizmu, w którym banku będą dawały każdemu według potrzeb, a w razie kłopotów nie będą domagały się zwrotu udzielonych kredytów. Historia pokazuje jednak wyraźnie, że takie próby nie przynosiły nigdy wiele dobrego.

 

Paweł Radwański

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."